Info

avatar Ten blog i rower prowadzi axass z miasteczka Gałków Mały. Na razie mam przejechane 217086.18 kilometrów w tym 10401.71 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.65 km/h.
Więcej o mnie.
------------------------------------------ Follow me on Strava ------------------------------------------
2012 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl

2022 baton rowerowy bikestats.pl
---------------------------------------------- Flag Counter ---------------------------------------------- Realtime Website Traffic ----------------------------------------------

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy axass.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 79.89km
  • Teren 13.00km
  • Czas 04:28
  • VAVG 17.89km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Podjazdy 316m
  • Sprzęt Cube Analog
  • Aktywność Jazda na rowerze

layt

Niedziela, 27 sierpnia 2017 · dodano: 28.08.2017 | Komentarze 0



  • DST 94.81km
  • Teren 1.00km
  • Czas 03:23
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Podjazdy 323m
  • Sprzęt Accent Volt składak
  • Aktywność Jazda na rowerze

dom-praca-dom

Piątek, 25 sierpnia 2017 · dodano: 25.08.2017 | Komentarze 0

Start: Gałków Mały - Justynów - Andrespol - Andrzejów - Stop: Łódź ul.Piotrkowska


... samotnośc krzyżówki...


  • DST 84.13km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 28.84km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Podjazdy 316m
  • Sprzęt Accent Volt składak
  • Aktywność Jazda na rowerze

dom-praca-dom

Czwartek, 24 sierpnia 2017 · dodano: 24.08.2017 | Komentarze 0

Start: Gałków Mały - Justynów - Andrespol - Andrzejów - Stop: Łódź ul.Piotrkowska


  • DST 79.22km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 28.81km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Podjazdy 327m
  • Sprzęt Accent Volt składak
  • Aktywność Jazda na rowerze

dom-praca-dom

Środa, 23 sierpnia 2017 · dodano: 23.08.2017 | Komentarze 0

Start: Gałków Mały - Justynów - Andrespol - Andrzejów - Stop: Łódź ul.Piotrkowska


  • DST 81.18km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:58
  • VAVG 27.36km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Podjazdy 276m
  • Sprzęt Accent Volt składak
  • Aktywność Jazda na rowerze

dom-praca-dom

Wtorek, 22 sierpnia 2017 · dodano: 22.08.2017 | Komentarze 0

Start: Gałków Mały - Justynów - Andrespol - Andrzejów - Stop: Łódź ul.Piotrkowska


  • DST 67.62km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 28.18km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Podjazdy 266m
  • Sprzęt Cube Analog
  • Aktywność Jazda na rowerze

dom-praca-dom

Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 · dodano: 21.08.2017 | Komentarze 0

Start: Gałków Mały - Justynów - Andrespol - Andrzejów - Stop: Łódź ul.Piotrkowska


  • DST 68.95km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:49
  • VAVG 24.48km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 392m
  • Sprzęt Cube Analog
  • Aktywność Jazda na rowerze

powrót

Piątek, 18 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 2

Tutaj lekko zaspałem na wyjazd do Gdyni. Na stację PKP miałem circa 50 km ale po takim relaksie para w nogach była także wyrobiłem się na jakieś 10 minut przed odjazdem pociągu. PKP nie zawiodło, jest wieszak na rower, jest rezerwacja, jest klima więc luz. Po drodze jednak zaczął panować lekki tłok. W przedziale był również jakże rozkrzyczany mały chłopczyk który siał popłoch swoim rejestrem głosu. Po drodze nic nie zginęło, nic się nie znalazło więc podróż minęła w miarę spokojnie. Green Velo i część wschodniej ścianki zaliczone, Śniardwy zaliczone, nawet Fragment MRDP machnięty, relaks nad morzem był, 1100 km w 6 dni zrobione, 62 nowe gminy w koszyku. Trip zaliczam do udanych.

Kategoria objazdówka 2017


  • DST 281.16km
  • Teren 5.00km
  • Czas 12:08
  • VAVG 23.17km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 1521m
  • Sprzęt Cube Analog
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień 6 objazdówki

Poniedziałek, 14 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 2

Rano budzi mnie odgłos traktora. Chwila przemyślenia i szybka szama, zbieram bambetle i z myślą „nie no, skoro jest tak wcześnie to jadę od razu, one time nad morze do końcowego, ostatecznego, celu czyli do Karwieńskich Błot”. Plan ambitny. Na oko to jakieś do 300 km i obładowany sakwomat swoje waży ale jadę – ryzyko zawodowe rowerzysty najwyżej nie dojadę. Na początek pojechałem skrótem czyli jak wnioskowałem drogą którą będzie znacznie szybciej. Trafiłem na kocie łby i utrzymywałem już zdrowe dla mojego uzębieni. Potem strzał na Elbląg. Na żuławach wiślanych spotykam ziomka z mojej rodzinnej gminy. Stacjonuje niedaleko i ciska sobie wycieczki krajoznawcze. Jak to bywa przy takich spotkaniachstrzeliliśmy jakieś tam „napoje izotoniczne” i wbiliśmy na prom. Dalej nasze drogi się rozjechały a moja poprowadziła do Gdańska, Sopotu i Gdyni. Żadnego zwiedzania. Cel na najbliższa godzinę to kupno biletu powrotnego z Gdyni na Łódź Widzew. Bałamucę sporo czasu, tracę sporo nerwów ale wyjeżdżam z trójmiasta a jest już grubo po 21 wszej. Cisne nocą lokalnymi drogami do celu, do domków turystycznych Pana „Ryszarda”. Miły gość bywam tam sporadycznie na spontanie więc liczę że i tym razem znajdę jakiś nocleg. Jadę. Zmęczenie daje się we znaki ale cisnę. Powiedziałem sobie że będę dziś na miejscu to będę. I na posesję wpadam 23.55. Udało się! 280 km z sakwami namielone. Ale to nie koniec szczęścia. Po szybkim telefonie który wykonała jedna z turystek która na szczęście o tej porze wyszła na szluga (w zastępczym telefonie nie zaimportowały mi się kontakty z karty) gadam z Panem Ryszardem. Łapę jeden nocleg na ukojenie po trasie. Potem zamawiam jeszcze 3 noclegi żeby porozkoszować się szumem fal, piwkiem i łażeniem brzegiem morza. Właściciel wypożycza wynajmuje też kajaki więc za pomoc przy ich załadunku i rozładunku miałem rundkę kajakiem po Bałtyku za free. Także od pierwszych dni plażingu już aktywnie.


przy polu wypadł mi śpiwór, kierowniczce pola musiałem tłumaczyć że zaraz go podniosę i że z daleka jadę i w ogóle...wysłuchała, dobra kobita, jesteśmy w kontakcie


fota ze znakiem obowiązkowa


smażalnia ryb w Lidzbarku


oranżeria Krasickiego


strzał z promu na Wiśle w Mikoszewie


i po drodze spotkany ziomek z mojego hajmatlandu stacjonujący nieopodal i ciskający po okolicy, obowiązkowe elektrolity pękły
---------------------------------------------------------------
kilka kadrów z relaksu

oczekiwane morze czyli absolutny cel celów


...


tu się na dysc miało


zima w tym roku będzie sroga nad Bałtykiem, morskie ssaki już zaczęły tłuszcz gromadzić...


strzał przed wodowaniem, neopren i kamizelka ratunkowa, taki chojrak jestem!!! Pierwszy raz na kajakach więc podjarka była a i pływania grubo ponad godzinę


czill out z piwkiem do pyszczka


wieczorne szwendanie


kolejny spacer


i dalej brzegiem


Kategoria objazdówka 2017


  • DST 144.70km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:52
  • VAVG 21.07km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Podjazdy 956m
  • Sprzęt Cube Analog
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień 5 objazdówki

Niedziela, 13 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 2

Zamykam drzwi do lokalu, dziękuję za nocleg, wbijam się w spd i cisnę na Śniardwy. To kolejna rzecz będąca szeroko pojętym celem wyjazdu. Droga bez ekscytujących przygód czy też widoków. Dojazd do Śniardw ciekawy krajobrazowo. Widok łódek, spokojna toń, temperatura sprawiły że nie chciało się wyjeżdżać z tej sielanki. Ale trasa rządzi się swoimi planami więc tnę na Mikołajki zajebistą drogą z kostki. Tu wytrzęsło mi dwie plomby a obraz bez alkoholu zaczął przyjemnie falować. Gdy droga się ustabilizowała i odzyskałem stabilność w oczach, wpadłem jeszcze na rezerwat jezioro Łuknajo które to jestnajwiększą w Europie ostoją łabędzia niemego. I faktycznie. Było cicho jak makiem zasiał. Zadając sobie pytanie czy na łabędzia niemego woła się językiem migowym pocisnąłem na Mikołajki. Obowiązkowa fota roweru opartego o znak z nazwą miejscowości. Klimat wydawał się wszechsielski, dopiero po pokonaniu metrów paru moim oczom ukazała się zakorkowana Warszawa z kierowcami z zimnym łokciem i muzyką „ umcyk, umcyk ruda tańczy jak szalona”. Azymut obrałem taki by jak najszybciej ominąć ten lokalny folklor. Dotarłem do Mrągowa i ta miejscówka przypadła mi do gustu, zdecydowanie cichsza i mniej ordynarna. Na wjeździe do miasta ciągnął się za mną wolno mały sznurek aut. Z któregoś z nich usłyszałem pomruk niezadowolenia wyrażony gromkim „ nie masz na sobie kamizelki chuju!!!”. Po czym minęła mnie 120 letnia Tavria z wychyloną przez okno, na oko 50 letnią blondyną z ogorzałą twarzą (słowo „o gorzała” użyte z premedytacją). Ach! Ale mimo tego zgrzytu mieścinę wspominam pozytywnie. Dalej tnę na Lidzbark Warmiński. Nocleg na dziko, jeden z ciekawszych ever. Spoko widok na sen, spoko widok na rano. Spoko.


Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Bemowie Piskim - przystanek jakże tematycznie zdobiony...


... i z przesłaniem


dalej w trasie na Śniardwy


malownicza droga prowadząca nad jezioro...


...Śniardwy i satysfakcja że się tu dotarło


lokalne jednostki pływające


droga nad jezioro Łuknajno


jezioro Łuknajno


wjazd do Mikołajek zapowiadał sielankę...


...nic bardziej mylnego -  Mikołajki w szczycie


i dalej już tylko krajobrazy do podziwiania


kraina 1000 jezior - to było 11 które naliczyłem, jadę dalej


dla takich widoków warto wytapiać się w słońcu na trasie


mleczna kozica mazurska


free style na ostatnim noclegu na dzikusa


spust pracuje


mazurskie warkocze


obok było tokowisko żurawi, na niebie latały takie sztukasy


dla potomności


strzał przed snem








Kategoria objazdówka 2017


  • DST 159.05km
  • Teren 15.00km
  • Czas 06:53
  • VAVG 23.11km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Podjazdy 665m
  • Sprzęt Cube Analog
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień 4 objazdówki

Sobota, 12 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 2

Spadam z ze szlaku a razem ze mną telefon. Po pobudce i zebraniu namiotu telefon wziął się i spadł na betonowy wyjazd na chodnik. I mało tego obrażony na maksa przestał cokolwiek wyświetlać. Kurs na Białystok i lece szukać serwisu GSM lub jakiegoś lombardu. Naprawa tela około 70 zeta. Najtańszy „jakiś” fon 90 ziko. Biorę fona, korzystam z uprzejmości pana lombardzisty, ładuje power banka oraz tela i kierując się wskazówkami wbijam na białostockiego kebaba. Biorę dużego i męczę go jakieś 30 minut na placu, podziwiając lokalnych bezdomnych siedzących naprzeciwko na ławce. Nie wiedziałem że wziąłem porcję dla 3 osobowej rodziny więc z częścią tego tureckiego wynalazku pomogły uporać się gołębie. Wracam, łapę za fanty z lombardu, cisnę dalej zadowolony że mam kontakt ze światem. Ironia. A przecież jechałem żeby odciąć się od świata…weź tu dogódź człowiekowi. Trasa bez rewelacji. Traktowałem ją jako tranzyt od punktu A do punktu B. Koniec końcem wylądowałem w Grajewie i tu już nie widziałem perspektyw na rozbijanie namiotu. Po krótkiej telekonferencjii pomocy ze strony mojej kochanej towarzyszki podróży stacjonującej w domu łapę penthouse za 30 zeta i się biorę za potrójne mycie po trasie.


klimatów ciąg dalszy


ciąg dalszy


dzieci w Białymstoku mają poszanowanie dla natury


Biebrzański PN

penthouse, pierwszy nocleg na legalu


taras przy penthousie


kuchenka działała w systemie zero-jedynkowym, brak regulacji więc gotowanie szło ekspresowo


Kategoria objazdówka 2017